sobota, 9 lipca 2016

Nowe początki


Pojawiam się po bardzo długiej przerwie. Z nowymi pomysłami. Ruszam z blogiem na nowo, na poważnie, dla siebie. W lipcu rozpoczęłam swoją pierwszą pracę za którą mi płacą. Jestem z siebie dumna. Pracuję 10 godzin, ale podoba mi się to co robię więc myślę, że to nie najgorszy sposób na spędzenie lata. We wrześniu planuję wyrwać się na tygodniowe wojaże po Chorwacji. W ramach małego chalenge'u chcę skoczyć na bungee z mostu Maslenica. Nie jest to największy tego typu obiekt z którego można się rzucić w przepaść, ale widoki są niesamowite. Chociaż jestem prawie na półmetku lipca myślę, że przydałoby się podsumować czerwiec i postawić sobie nowe cele na lipiec. 

Co udało mi się zrobić w czerwcu i z czego jestem naprawdę dumna:
  • skok ze spadochronem w tandemie-było to chyba najlepsze doświadczenie w moim życiu, przynajmniej jeśli chodzi o te ekstremalne. Zdecydowanie muszę to powtórzyć. Koszt całego przedsięwzięcia jest tego wart. Niezapomniane widoki i emocje, które towarzyszą mi aż do teraz
  • zdana sesja i to na prawie same piątki-czasem zapominam o tym, że jestem na naprawdę ciężkich studiach i nieco umniejszam swoje osiągnięcia zupełnie niepotrzebnie. No więc jestem dumna i uważam że to mój pełen sukces
  • regularnie trenowałam z Ewą i nawet miałam z nią krótką konwersację na facebooku, co tylko potwierdziło mój podziw dla tej kobiety
  • przeżyłam pobieranie krwi-bardzo tego nie lubię i każdy przymusowy zabieg przyprawia mnie o mdłości
  • zmieniłam mieszkanie we Wrocławiu-może nie do końca zmieniłam, ale wyprowadziłam się, na razie mieszkam u rodziców i jestem w trakcie poszukiwania nowego lokum. Jestem z siebie dumna bo wywiozłam cały swój dobytek w kilku kartonach. Moim zdaniem mam za dużo rzeczy jak na mój wiek i jeśli miałabym teraz spakować całe swoje życie do walizek to jedno auto nie wystarczyłoby na ilość tego co posiadam. To nie dobrze bo staram się raczej inwestować w wspomnienia a nie rzeczy materialne. Niemniej jednak trochę tego nazbierałam.
  • dostałam pracę w jednej z większych firm budowlanych
Patrząc na tą listę myślę, że czerwiec był udanym miesiącem. Skupiając się na lipcu-muszę trochę złapać oddech. Jestem po pierwszym tygodniu pracy i teraz wiem mniej więcej jak to wygląda. Ile mam energii po całym dniu i jak ją mogę spożytkować. Przede wszystkim chciałabym się skupić na sobie. W październiku chcę podejść do egzaminu Cambridge, więc kilka popołudni w tygodniu przydałoby się poświęcić na angielski. Chcę nadal ćwiczyć, myślę żeby zapisać się na siłownię, ale raczej na zajęcia zorganizowane typu joga, pilates. Czyli zbierając wszystko razem.

Plany i cele na lipiec:
  1. Nauka angielskiego
  2. Ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć
  3. Przeczytać choć jedną książkę od początku do końca
  4. Pojechać na weekend na jakąś wycieczkę po Dolnym Śląsku i pozwiedzać zamki albo pochodzić po górach
  5. Przesadzić kaktusy w większą doniczkę
Ambitne cele. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że cały tydzień lipca już za mną. 

1 komentarz:

  1. Bardzo ciekawe, ambitne plany! trzymam kciuki i gratuluję pracy :)

    OdpowiedzUsuń

będzie mi miło jeśli coś napiszesz :)