środa, 24 października 2012


Chyba potrzebuję czegoś mocniejszego, żeby przetrwać. Co za ludzie, szkoda gadać. Mimo tego iż wszystko jest na nie i w ogóle do bani, postanowiłam się nieco rozchmurzyć. Dużo pieniędzy wydaje na basen, odmrażam sobie tyłek na dworze i pije litrami herbatę z melisą. Myślę jeszcze o tym, żeby pójść na jakąś siłownie i porządnie wyładować swoją agresję na worku bokserskim. Puki co nosi mnie jak nigdy.


1 komentarz:

  1. Widzę, że nie tylko ja mierzę się z tym czasem irytacji przez innych :)
    Sposób na przetrwanie ? Wyłączanie się i życie w swoim świecie.

    Pozdrawiam i powodzenia ;*

    OdpowiedzUsuń

będzie mi miło jeśli coś napiszesz :)